marcinliberski.com

Blog

Powitanie!

Tak to zazwyczaj wygląda, że pierwszy wpis pojawia się z szumnym powitaniem i zapowiedzią prowadzenia najlepszego, cudownego bloga o najważniejszych rzeczach na świecie! I często jest to jedyny lub jeden z nielicznych wpisów, po którym taki blog po prostu gaśnie…

No zobaczymy.

Zatem o czym będziecie mogli u mnie poczytać, czyli kilka słów z serii poznajmy się lepiej.

Moje zainteresowania są dość szerokie a wraz z posuniętym już jak na początkującego blogera wiekiem może nie należy o tym wspominać na samym początku, żebyście nie odnieśli wrażenia, że chodzę z głową w chmurach i Bóg wie co mi się wydaje. Właśnie nic mi się nie wydaje. Niente. Niszto. Jak mówią ci w domu – Spokojnie na wszystko w życiu masz czas, to nie do kańca tak jest. Nie masz. Czas leci do przodu i często jak czegoś nie zrobisz teraz to już nie zrobisz. To tyle na temat trochę późno rozpoczętego bloga! Nie mam ambicji pisania w stylistyce lifestyle bo się zwyczajnie na tym nie znam. Znam się na fotografii i na jej uczeniu bo tym się zajmuje przez całę zawodowe życie i własnie o tym będę tu pisał. Zwyczajna nuda… A tak serio to w sposób subiektywny mam chęć prowadzenia Was tutaj po świecie, któy wydaje mi się że znam i rozumiem, choc nie będziecie się ze mną często zgadzali. Fotografia jako nasza rzeczywistość wniknęła w życie współczesnego człowieka na dobre. Ona jest. Jest techniką, jest sztuką, jest hobby, zawodem, pasją, marzeniem, jest na każdym etapie. No dobra, tyle na wstępie, zatem jak przeczytasz ten czy inny post i będziesz miał lub miała przemyślenia większe lub mniejsze na jego temat – napisz, zostaw komentarz, podziel się swoimi odczuciami, są dla mie cenne. Zatem do pracy!

Spotkanie w nowym studiu

Dziś po raz pierwszy nasze nowe studio fotograficzne zobaczyła szersza społeczność! Zainaugurowaliśmy jego otwarcie spotkaniem stowarzyszenia fotograficznego „Pozytyw”, a w najbliższych tygodniach powinno ruszyć na dobre i będziecie mogli zobaczyć efekty pracy, które w nim powstają!

Spotkanie w bibliotece

Pierwsze koty za płoty! Do wystąpień przed publicznością jestem przyzwyczajony. Tak mi się przynajmniej wydawało kiedy odebrałem zaproszenie do Miejskiej biblioteki nr 27 w Katowicach – Kostuchnie. Trema przyszła dzień wcześniej i nie pozwalała spokojnie zasnąć… Tak to jest, że człowiek w sytuacji stresowej zachowuje się nieracjonalnie. Ja zamiast wieczorem położyć się i spokojnie zasnąć, zacząłem przerabiać całe wystąpienie. Nie bierzcie ze mnie przykładu, nigdy przenigdy tego nie róbcie! W efekcie moich nocnych działań zamiast godzinnej prezentacji zrobiłem prawie trzy godziny prezentacji, pokazów slajdów i opowieści o duchach i wierzeniach. Piszę to żeby samego siebie ustrzec przed kolejnym takim szaleństwem bo następnym razem obiecuję sobie zrobić jednak spokojną godzinną prelekcję i porządnie się wyspać:)